Siemka! Pytanie głównie do artystów tatuażu oraz praktykantów.
Od razu mowie, użyłem lupki zeby poszukać odpowiedzi, przeczytałem milion postów ale nie znalazłem odpowiedzi na pytanie.
Tak więc, jaki macie stosunek do praktykantow w ich 25-30 latach życia, którzy pracują w tygodniu ale są bardzo zdeterminowani żeby odbyć praktyki lub
"przepracować" w studiu jako "przynieś podaj pozamiataj" w zamian za możliwość nauki i podpatrzenia zawodu weekendami?
Czy artyści z góry patrzą na takich potencjalnych "czeladników", że nie mogą poświęcić praktykom więcej niż weekendy i z reguły nie zawracają sobie takimi głowy czy dają szansę?
Z góry odpowiadam, że docelowym zawodem jaki chce wykonywać to tatuaż (mam już jakieś doświadczenie tylko, że amatorskie) ale póki co tydzień muszę poświęcać na prace z której żyję.