Witaj,
Gościu!

Kwestia oryginalności tatuaży

Pewnie wielokrotnie spotkaliście się czy to na żywo, czy to w internecie z sytuacją, gdy natrafiliście na niemalże takie same tatuaże u różnych osób. Jest to naturalnie nieuniknione, albowiem nie mamy żadnego wpływu na to, że wzór, który wybierzemy dla siebie, już nigdy przez nikogo nie zostanie użyty. Jednym to kompletnie nie przeszkadza, inni z kolei wytaczają takim osobom swoistą krucjatę. Osobiście nie umieściłbym się w żadnej z tych grup, poniekąd stoję w rozkroku pomiędzy nimi. Nie jestem za ślepym kopiowaniem tatuaży i to jeszcze bez zmieniania czegokolwiek, przenosząc projekt jeden do jeden na swoją skórę. To jest nieuczciwe i nie powinno mieć miejsca, zwłaszcza gdy taki projekt został stworzony od podstaw przez danego tatuażystę i rości sobie do niego prawa autorskie. Jednak zdarza się, że ludzie nie robią tego w pełni świadomie, mogą natrafić w internecie na grafikę, która wyda im się świetnym materiałem na tatuaż, nie mogą wiedzieć, czy w ostatnim czasie na ten sam obrazek nie trafiło 100 innych osób. Często brakuje również informacji o autorze, przez co można pomyśleć, że to coś randomowego, z czego każdy może skorzystać.

porównanie tatuaży

Bezmyślne kopiowanie nieswoich pomysłów

Grafiki grafikami, ale ludzie często aż za bardzo inspirują się już wykonanymi tatuażami. Widziałem niejednokrotnie tatuaże będące lustrzanym odbiciem pracy innego tatuażysty lub takie, które bardzo starały się tak wyglądać, lecz ze względu na o wiele mniejsze umiejętności w tatuowaniu niż twórca oryginału, taka dziara pozostawiała dużo do życzenia. W dobie ogromnej popularności tatuaży w Polsce, jak i również na całym Świecie nie da się całkowicie uniknąć podobieństw pomiędzy niektórymi pracami. Trzeba tylko odróżnić zbieg okoliczności od totalnej zrzynki. Tatuatorzy przy projektowaniu mogą posłużyć się tymi samymi elementami, w innej konfiguracji i w innym kontekście, ale wciąż operując identycznymi grafikami.

Czy można powiedzieć, że jeden kopiuje od drugiego lub kradnie jego styl? Owszem, że można, zwłaszcza w przypadku, gdy jest to ewidentne i nie pozostawia żadnych złudzeń. Pewnie doskonale wiecie o, co mi chodzi. Są osoby, które w perfidny sposób i na tak zwanego „żywca” przywłaszczają sobie nie swoje patenty, licząc na to, że nikt tego nie zauważy lub, co gorsza mają gdzieś, czy ktoś zwróci im uwagę, bo doskonale wiedzą czego się dopuścili i jest im z tym dobrze. Należy jednak pamiętać, że zaprojektowanie bardzo podobnych do siebie tatuaży może nastąpić mniej więcej w tym samym czasie, w odległych od siebie studiach tatuażu. Domyślam się, że coś takiego jest rzadkością, ale czy można całkowicie wykluczyć taką możliwość? Myślę, że nie.

tatuaże róży

Parcie na oryginalność ma swoją granicę

Są takie wzory, których stworzenie za każdym razem w inny sposób jest po prostu niemożliwe. Ile artystycznych interpretacji może mieć róża lub inny kwiat? Jest to z pewnością skończona liczba. Pomaga tu fakt, że w sztuce tatuażu można operować wieloma różniącymi się od siebie stylami, które zwiększają odmienność użytego już tysiące razy wzoru. Poza tym wygląd róży moim zdaniem jest uniwersalny i nawet powielony w tej samej formie dużą ilość razy nie razi w oczy tak mocno. Ba! Wysyp wilków w ostatnim czasie mi nie przeszkadza, bo można do tego tematu podejść w indywidualny sposób i przy użyciu różnych ujęć, kolorów, dodatków i innych zabiegów sprawić, że ten sam motyw będzie wyglądał nieco inaczej. Wiele osób może się ze mną nie zgodzić w tej kwestii, zwłaszcza że o tatuażu wilka rozgorzała już nie jedna zaciekła dyskusja. Ja nie mam z tym większych problemów.

Coraz częściej stykam się z przekonaniem, że tatuaż koniecznie musi być inny niż wszystko do tej pory, oryginalny jak się tylko da. Już kiedyś powiedziałem komuś, oczywiście pół żartem, pół serio, że idąc ślepo tym tropem, ludzie zaczną tatuować sobie imadła lub piece kaflowe, bo „nikt jeszcze tego nie ma”. Trochę luzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło i nie ma co się tak bardzo spinać przy komentowaniu cudzych tatuaży. Tylko kradzież projektów i podpisywanie się pod nimi swoim imieniem nie powinno zostać bez odpowiedzi. Brak odzewu może zostać potraktowany jako ciche przyzwolenie, więc nie można na to pozwolić.

O autorze
macur14

macur14

Tatuaże to moja pasja, którą pielęgnuję każdego dnia. W tym temacie siedzę już od paru dobrych lat i ciągle czuję głód zdobywania nowej wiedzy, którą później z chęcią dzielę się z innymi. Najlepszym przykładem będzie tutaj niniejszy blog, którego mam przyjemność prowadzić i forum, którego jestem moderatorem. W licznych postach i komentarzach na Dziarowni służę pomocą i odpowiadam na pytania związane ze sztuką tatuażu.

Na co dzień natomiast jestem copywritterem, a w swoich tekstach poruszam rozmaite tematy. Stale rozwijam się pod tym kątem, zaliczając kolejne szkolenia, aby warsztat moich umiejętności mógł się poszerzać. Jeśli podoba ci się sposób, w jaki piszę, odezwij się do mnie, to nawiążemy współpracę.

Współpraca: [email protected]

Dodano: 23.04.2020