Witaj,
Gościu!

Wywiad z Leszym - reprezentantem warszawskiego Azazel Centrum

Leszego poznałem, gdy poszukiwałem tatuażysty, który dobrze oddałby pomysł, jaki narodził mi się w głowie. Spodobało mi się to, że lubi tatuować mroczne motywy, bo właśnie w takim kierunku zdecydowanie chciałem pójść. Zaczęło się od jednego tatuażu dookoła łokcia, a skończyło na pokryciu tuszem całej ręki i zrobieniu tak zwanego rękawa. Jak można się domyślić, współpraca poszła całkiem nieźle. Leszy specjalizuje się w realistycznych i graficznych pracach, lecz potrafi skręcić w stronę nieco innych stylów, jeśli akurat tego wymaga dana koncepcja. Udało mi się z nim porozmawiać przy okazji wizyty w studio, w którym urzęduje, mianowicie Azazel Centrum, a to jest spis naszej mam nadzieję ciekawej rozmowy o rysunku i tatuażu.

tatuażysta leszy z azazel centrum

1. Jesteśmy w studiu Azazel Centrum w Warszawie, czyli można powiedzieć klasyce gatunku w branży tatuażu, przynajmniej jeżeli chodzi o stolicę. Jak się tu znalazłeś? Wiem, że przygodę z tatuowaniem zacząłeś w Krakowie, a to całkiem spory kawałek od Warszawy.

To łączy się poniekąd. Musiałbym wrócić do czasów, w których zacząłem tatuować. Zacznę od tego, że nigdy specjalnie nie łączyłem swojej przyszłości z tatuowaniem. Nie traktowałem tego w kategoriach pracy, tym bardziej kariery zawodowej. Historia wygląda tak, że byłem zrobić swój pierwszy tatuaż u gościa, którego polecił mi znajomy z uczelni. Przy okazji pogadaliśmy trochę o rysunku, okazało się, że obydwoje mamy sporo do powiedzenia na ten temat i od słowa do słowa, zaproponował, że nauczy mnie tatuować.

Nie ukrywam, że za dzieciaka, gdy pochłaniało mnie rysowanie, gdzieś tam zastanawiałem się, jak może wyglądać tatuowanie, ale wiadomo, że na tamtym etapie nie brałem tych myśli na poważnie. W późniejszych latach zostanie tatuażystą, także nie było moim celem. Zdecydowałem się na studia, które miały mi zagwarantować kompletnie inną drogę rozwoju zawodowego. Niemniej propozycję wspomnianego kolegi od pierwszego tatuażu potraktowałem jako ciekawostkę, okazję do nauczenia się czegoś nowego. Nigdy nie wiesz kiedy taka umiejętność się przyda i tak też się stało. Pokazał mi wszystkie podstawy i niejako wprowadził w arkana tego zawodu.

Na przestrzeni kilku następnych lat robiłem tatuaże u siebie w mieszkaniu. Aż pewnego dnia odezwał się do mnie inny tatuażysta z propozycją współpracy na zasadzie guest spota. W tamtym momencie pracował w szkockim studiu Azazel Edynburg i muszę przyznać, ze to trochę zabawne, że moja przygoda z Azazelem zaczęła się nie w Polsce a w Szkocji.

2. Skoro jesteśmy przy kwestiach zatrudnienia, to może opowiesz, jak wygląda rekrutacja do studia tatuażu. Czy zmieniło się coś w tym temacie z twojej perspektywy od czasów, kiedy ty zaczynałeś w tym zawodzie?

Jeżeli chodzi o mnie, to można powiedzieć, że do studia Azazel nie dostałem się frontowymi drzwiami, tylko od tak zwanej kuchni. Jak wspomniałem wcześniej zostałem zaproszony przez kolegę po fachu na guest spota do ich szkockiego studia. Popracowałem tam tydzień, a gdy wróciłem do Polski, to zadzwonili do mnie chłopaki z Warszawy, czy nie chciałbym spróbować swoich sił w ich salonie, bo słyszeli, że dobrze wypadłem w Edynburgu. Wtedy był to dla mnie szok i kompletnie nie planowałem przeprowadzki do Warszawy i szczerze mówiąc, początkowo byłem niezbyt zainteresowany ich propozycją. W Krakowie mieszkałem od lat i uznawałem to miasto po prostu za swoje miejsce na ziemi.

Postanowiłem, że odwiedzę ich na zasadzie guest spota i zobaczę w ogóle, jak to wszystko wygląda z bliska, zanim podejmę ostateczną decyzję. Pech chciał, że zbiegło się to z wybuchem pandemii i do wyjazdu w tamtym czasie nie doszło. Niemniej, gdy sytuacja z covidem unormowała się, to udało mi się wpaść do Warszawy coś podziarać. Od tamtej pory w miarę możliwości odwiedzałem Azazela na guest spotach. Zanim na stałe zawitałem do ekipy, takich tygodniowych guest spotów na przestrzeni czasu zaliczyłem jakieś 6-7. Nie pamiętam ile dokładnie, ale coś koło tego. Koniec końców wylądowałem w studiu Azazel Centrum mieszczącym się na Śródmieściu, bo nie wiem, czy wiesz Azazel swoich oddziałów w stolicy ma 3.

Mogę też opowiedzieć, jak mniej więcej wyglądała rekrutacja kolegi do studia w Edynburgu. Miał on już wieloletnie doświadczenie, więc nie aplikował na stanowisko praktykanta, czy kogoś, kto miałby dopiero uczyć się tatuowania. W tamtym okresie szukał dla siebie nowego miejsca, markę Azazel kojarzył z Polski, a że akurat w Edynburgu mieli wakat, to zgłosił się właśnie tam. Został zaproszony na rozmowę i na wykonanie tatuażu próbnego. Musiał przy nich wykonać określony tatuaż, aby mogli ocenić na własne oczy jego umiejętności oraz podejście do pracy. Zrobiony przez niego tatuaż spodobał się chłopakom i w taki oto sposób oficjalnie dołączył do ich załogi.

tatuażysta leszy tatuujący dziewczynę

3. Okej, a jakby ktoś, mówiąc kolokwialnie, chciałby prosto z ulicy dołączyć do studia. Jak wtedy wygląda potencjalna rekrutacja?

Żeby w ogóle zacząć rozmowę ze studiem w sprawie ewentualnego zatrudnienia, trzeba wysłać zdjęcia wykonanych przez siebie tatuaży. Uprawienia, dyplomy i inne tego typu rzeczy kojarzone z innych prac, w zawodzie tatuażysty zbyt wiele nie mówią. Najbardziej liczy się portfolio, na podstawie którego można określić, jakie ktoś posiada umiejętności tatuatorskie i w czym się specjalizuje. Poszukując tatuażysty, którego mocną stroną są tatuaże wykonane w kolorze, nie musisz tracić czasu na rozmowy z artystami, którzy specjalizują się w czarnym tuszu. Przykładów można tutaj mnożyć, ale chodzi głównie o to, że portfolio pomaga w znalezieniu odpowiedniej osoby. Następnie taka osoba musi pokazać swoje umiejętności w praktyce. Muszę jednak przyznać, że z tego co mi wiadomo, to nie każde studio stosuje dzień próbny i woli opierać się na sprawdzonych osobach. Można też po prostu ogłosić rekrutację i czekać na konkretnych ludzi z konkretnymi umiejętnościami.

4. Czy może zdarzyć się sytuacja, w której osoba pragnąca dostać się do studia, przekłamuje swoje prace, dając przykłady prac wykonane przez innego tatuażystę? W sumie na etapie rozmowy i pokazywania zdjęć nie wiadomo na 100%, czy jest to legitne. Dopiero przy pierwszym kliencie okazuje się, czy ta osoba faktycznie potrafi tatuować tak, jak deklarowała to w swoim portfolio.

Myślę, że na pewnym poziomie można to od razu wyczuć. Mogę podać tutaj przykład kopiowania tatuaży. Będąc już tyle lat w branży, patrząc na dany tatuaż, jestem w stanie stwierdzić, czy jest on kopią i wskazać dokładnie oryginalną pracę i kto jest jej autorem. Po prostu znasz tych wszystkich ludzi, wiesz, w jaki sposób tatuują i co ich wyróżnia. Dlatego takie oszustwo dałoby się wyłapać już na samym początku i taki delikwent nie zostałby dopuszczony nawet do pierwszego dnia próbnego. O kontakcie z klientem nie byłoby mowy.

tatuażysta leszy przy pracy w studiu tatuażu

5. Wspomniałeś, że na samym początku swojej drogi tatuowałeś w domu. Ciekawi mnie ile czasu zajęło ci przeskoczenie do kolejnego etapu, jakim była praca w profesjonalnym studiu tatuażu?

Jak tak się zastanowić to mi zajęło to bardzo dużo czasu. Przede wszystkim dlatego, że jak zaczynałem tatuować, to łączyłem to z uczęszczaniem na studia dzienne. Nie miałem opcji iść do studia z propozycją pracowania tylko w co drugi weekend. Tak naprawdę 4 lata tatuowałem na chacie, ale było to weekendowe zajęcie, bo w tygodniu chodziłem na uczelnie. Poza tym potrzebowałem też czasu dla siebie. Na więcej pracy mogłem pozwolić sobie w okresie wakacyjnym, gdy po zdaniu wszystkich egzaminów w pierwszym terminie, miałem mnóstwo wolnego czasu i np. cały miesiąc przeznaczałem na tatuowanie. Nie mogę powiedzieć, że 4 lata poświęciłem stricte na tatuowanie, bo było to przeplatane z wieloma innymi rzeczami, ale gdzieś tam cały czas szlifowałem swój warsztat.

Mogę zdradzić też, że w tamtym okresie dostałem propozycję pracy od topowego polskiego tatuatora, lecz wtedy tatuowanie rozpatrywałem raczej w kategoriach hobby i tę propozycję odrzuciłem. Ukończenie studiów było dla mnie na pierwszym planie. Teraz być może do sprawy podszedłbym inaczej, bo nie da się ukryć, że mogła to być dla mnie duża szansa.

Ogólnie wszystko ułożyłem sobie w taki sposób, że gdy już byłem pewien siebie w zawodzie tatuatora, zaliczyłem guest spot w Edynburgu, a po powrocie niemalże na drugi dzień pracowałem już w jednym z krakowskich salonów.

6. Pracowałeś w domu i swoje prace publikowałeś w internecie tak?

Wtedy prowadziłem swojego Facebooka, na tamten moment Instagram nie był tak w Polsce popularny jak obecnie. To była tak naprawdę jedyna sensowna opcja na promowanie swojej twórczości. Większość klientów trafiała do mnie właśnie za pośrednictwem Facebooka. Jedną z ciekawszych historii jest to, że raz na zrobienie tatuaży przyleciały do mnie dwie dziewczyny z Wielkiej Brytanii, które wyszukały mnie w Google. To było dla mnie mega zaskakujące, że dziarasz sobie chałupniczo w swoich czterech kątach, a nagle odzywa się do ciebie ktoś z innego kraju, że podobają mu się twoje prace i chciałby zrobić u ciebie tatuaż.

rycinowy herb studia tatuażu azazel centrum

7. To, że lubisz tatuować, jest jasne, ale z tego co wiem, twoją pasją jest również rysowanie. Co najczęściej uwieczniasz na papierze i czy pokrywa się to z tym, co lubisz dziarać na skórze u swoich klientów?

Muszę to dosyć mocno podzielić. Zarwóno w tatuażu, jak i w rysunku zmieniają się u mnie style. Kiedyś robiłem głównie graficzne prace, opierałem się na dotworku, czasem na lineworku. Raczej nie użwyałem gładkich cieni, wszystko miało być wyraziste i takie bardziej obrazowe. W rysunku używałem przede wszystkim lineworku, więc były to były rysunki wykonane cienkopisami, nawiązujące do rycin. Zarówno stylistycznie, jak i tematycznie. Jako przykłady mogę podać stare ryciny miast, czy zakładów. Jedną z tego typu moich prac jest nota bene przedstawienie studia Azazel na modłę herbu z elementami około tatuażowymi. Kojarzyć może się to z dawnymi dyplomami rzemieślniczymi. Lubię również nawiązywać do natury, nadając im mniej lub bardziej mroczny sznyt.

Drugi temat to ilustracje ołówkowe, przy których mam o wiele więcej możliwości. Mogę wykonywać sytlistycznie i tematycznie różnorodne rzeczy. Choć przyznam, że one również często oscylują blisko natury. Przykładem może być rysunek morsa z brzydwą wykonany na event barberski. Nie da się ukryć, że lubię obrazować mroczną stronę natury, zarówno fauny, jak i flory.

Ostatnio również zainteresowałem się realistycznym rysunkiem ołówkowym. Łączy się to też z innym moim hobby, którym jest fotografia. Tworząc taki rysunek bazuję na zdjęciu, więc ładnie się to spina i w ten sposób mogę tworzyć dla siebie referencje. Stworzenie realistycznego rysunku prosto z głowy raczej się nie zdarza. Na ten moment jest to początek mojej przygody z rysunkiem realistycznym i zobaczymy, jak bardzo się w to wkręcę. Muszę przyznać, że lubię jak moje rysunki nawiązują do tego, w jakim miejscu aktualnie znajduję się tatuażowo. W ostatnim czasie trochę zmieniłem swój kierunek artystyczny i wykonuję więcej tatuaży w realistycznym stylu. Rysowanie w tej konwencji pomaga mi się w tym rozwijać.

projekt tatuażu mrocznego węża

8. Tworzenie wzorów do wzięcia jest dobrze znane w branży tatuatorskiej. Stąd moje pytanie jak często zdarza ci się tworzyć takie projekty? Mam wrażenie, że coraz rzadziej artyści postępują w ten sposób i raczej bazują na konsultacji z klientem.

Takie rzeczy robię najczęściej, jak akurat nie mam klientów. W przypadku, gdy mam dużo całodziennych sesji i spędzam czas w studiu od rana do wieczora, to ostatnie o czym myślę po powrocie do domu, to żeby siąść i rysować projekty tatuaży, które i tak prawdopodobnie trafią do szuflady.

W Krakowie, gdy nie miałem tak wielu klientów i dodatkowo wszędzie dookoła panował covid, wyrzuciłem z siebie dużo projektów. Tak naprawdę wciąż trzymam je gdzieś w przysłowiowej szafie. Będąc szczerym większość z nich straciła swoją wartość użytkową, bo dla mnie motyw, który narysowałem powiedzmy 3 lata temu jest bezużyteczny. Na przestrzeni tych lat codziennie poprawiając swój warsztat, starałem się ciągle rozwijać zarówno w rysowaniu, jak i tatuowaniu. Patrząc na tamte rzeczy widzę, jak bardzo poszedłem do przodu i obecnie jestem w stanie robić o wiele lepsze i ciekawsze motywy. Co nie oznacza, że wtedy były złe. To część mojej artystycznej drogi, którą musiałem przejść.

Podsumowując to wciąż zdarza mi się takie projekty robić, ale jest to bardzo rzadko. Najczęściej są to jakieś małe wzory z okazji walk-in lub innych podobnych eventów. Mam to szczęście, że moi klienci zgłaszają się do mnie z kreatywnymi pomysłami i referencjami, co pozwala mi zrobić coś fajnego konkretnie pod nich.

9. Jestem totalnym laikiem jeśli chodzi o rysunek i muszę zapytać, czy rysowanie dla samego rysowania różni się od rysowania projektu, który ma być wykorzystany na tatuaż?

Zacząć trzeba od tego, że skóra to nie kartka, co daje ograniczone pole do manewru i siłą rzeczy nie da się tu wszystkiego zrobić. Pewnych rzeczy nie da się wytatuować, a narysować już jak najbardziej. Kolejna kwestia to format. Nie zrobię takiego projektu np. na przedramieniu, jaki mógłbym spokojnie wykonać na wieloformatowym papierze.

Jeżeli robię rysunek dla siebie, to nie muszę myśleć o tych wszystkich ograniczeniach występujących przy tatuażu. Daje mi to pełną dowolność. Tworząc tatuaż muszę myśleć czym ograniczyć dany motyw, aby dobrze to prezentowało się na skórze. Rysując na kartce, to ona wyznacza na mi kadr, a w tatuowaniu kadr wyznacza mi często inny tatuaż, do którego należy się odnieść lub anatomia danej osoby. Ciężko znaleźć jest kadr na ciele, który będzie wyglądał niemalże identycznie jak ten narysowany na kartce.

robienie tatuażu róży z bliska

10. Zapytać chciałbym też o wielkość tatuaży, która tobie najbardziej odpowiada. Chodzi mi o to, czy wolisz tatuować mniejsze, wymagające krótszego czasu projekty, czy wręcz przeciwnie całodniowe sesje lub nawet takie kompozycje, na których ukończnie potrzebnych jest kilka solidnych sesji?

Mam jedno powiedzenie, które zawsze powtarzam klientom i uważam, że jest to zasada, której warto się trzymać. Mianowicie nie żałuje się za dużych tatuaży, żałuje się tych za małych. Najlepszym obrazowym przykładem będzie tutaj sytuacja, w której ktoś postanowił wytatuować sobie na plecach niewielki wzór. Może być on dobrze wykonany i fajnie wyglądać, ale później taka osoba zobaczy kogoś, powiedzmy na plaży z pięknie wytatuowanymi w całości plecami, z jednym motywem przewodnim i zrozumie, że mogła podejść do tematu w ten sam sposób. Takie duże tatuaże zawsze robią duże wrażenie i wywołują efekt WOW.

Dochodzi tu również kwestia anatomii, czyli to, że większy tatuaż może fajnie podkreślić atrybuty danej osoby. Z małą wrzutką jest to ciężkie lub nawet niemożliwe do osiągnięcia. Wydaję mi się, że jeszcze nigdy nie miałem klienta, który z pełnym przekonaniem stwierdziłby, że wybrał dla siebie za duży tatuaż.

Z małym tatuażem jest jeszcze taki problem, że blokuje on możliwość rozbudowywania kompozycji w przyszłości. Rzadko udaje się rozwinięcie niedużej wrzutki w coś większego, pełniejszego. Zdarza mi się mówić osobom, które przychodzą na swój pierwszy tatuaż, że wybrany rozmiar tatuażu może kiedyś przysporzyć im kłopotu. Wkręcą się w tatuowanie i z czasem polubią większe wzory, a wykonany na samym początku mały tatuaż będzie mógł ich w jakiś sposób ograniczać. Lepiej od razu zdawać sobie z tego sprawę. Z tego względu lubię robić duże prace, które gwarantują szerokie pole do popisu i będą po prostu dobrze prezentować się na skórze. Choć mniejsze również się zdarzają, wiadomo.

Odkąd jestem w Warszawie, to głównie przychodzą do mnie klienci, z którymi współpraca nie kończy się na jednej sesji. Można powiedzieć, że nie tworzymy krótkich odcinków, tylko dłuższe seriale i faktycznie powstają z tego duże, spójne stylistycznie i kompozycyjnie projekty.

11. Na koniec mam pytanie, na które możesz odpowiedzieć pół żartem, pół serio. Czy zauważasz jakąś wadę w całej branży tatuatorskiej i co byś chciał w związku z tym zmienić?

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to typowe, że tak powiem printerestowo-instagramowe dziarki, a konkretniej mówiąc mikrorealizm. Chodzi o to, że klient znajdzie coś na Instagramie, co jest świeżą wrzutką i chciałby dokładnie tak samo. Niestety czasem ciężko jest wytłumaczyć to, że taki tatuaż po wygojeniu niekoniecznie będzie dobrze wyglądał. Klient może się tak bardzo uprzeć i nie słyszeć logicznych argumentów, bo przecież na zdjęciu wygląda znakomicie, to czemu miałoby nie być tak w jego przypadku. Otóż w prawdziwym życiu inaczej to wygląda.

Podobnie wygląda sprawa z tatuażami na palcach, czy na boku dłoni. Mimo ostrzeżeń, że tatuowanie w takich miejscach wiąże się z ryzykiem wielokrotnych poprawek i ogólnymi komplikacjami, to klient pomimo ostrzeżeń jest całkowicie zdecydowany, mówiąc, że dobrze to rozumie. Później natomiast przychodzi z pretensjami, że nie tak to miało wyglądać, rzucając tekstem „gdybym od razu wiedział, że tak to będzie wyglądać, to bym sobie tego nie zrobił”. Gdzie tu logika? Brak.

tatuażysta leszy azazel centrum warszawa

12. Wielkie dzięki za rozmowę. Pewnie jeszcze wpadnę do ciebie coś podziarać. Poczekam tylko aż spadnie na mnie wena.

Dzięki. Zapraszam do studia w takim razie i będziemy działać.

Przekrój prac autorstwa Leszego:

Więcej prac wykonanych ręką Leszego znaleźć można na jego instagramowym profillu lub studia tatuażu Azazel Centrum, w którym pracuje na co dzień.

Instagram: leshy_tattoo

Facebook: Leshy

O autorze
macur14

macur14

Tatuaże to moja pasja, którą pielęgnuję każdego dnia. W tym temacie siedzę już od paru dobrych lat i ciągle czuję głód zdobywania nowej wiedzy, którą później z chęcią dzielę się z innymi. Najlepszym przykładem będzie tutaj niniejszy blog, którego mam przyjemność prowadzić i forum, którego jestem moderatorem. W licznych postach i komentarzach na Dziarowni służę pomocą i odpowiadam na pytania związane ze sztuką tatuażu.

Na co dzień natomiast jestem copywritterem, a w swoich tekstach poruszam rozmaite tematy. Stale rozwijam się pod tym kątem, zaliczając kolejne szkolenia, aby warsztat moich umiejętności mógł się poszerzać. Jeśli podoba ci się sposób, w jaki piszę, odezwij się do mnie, to nawiążemy współpracę.

Współpraca: [email protected]

Dodano: 09.12.2023