Witaj,
Gościu!

Niezwykła historia wytatuowanego skinheada, który odmienił swoje życie

Bryon Widner zetknął się ze środowiskiem skinheadów jako młody nastolatek (14 lat) w 1991 roku. Po śmierci matki trafił do domu swojej babki, która miała duże problemy z nadużywaniem alkoholu. Przez tę sytuację często uciekał i włóczył się po niebezpiecznych ulicach miasta. Bryon miał kuzyna, który należał do grupy skinheadów, to dzięki niemu dostał możliwość dostania się do środka i z tej możliwości z chęcią skorzystał. W końcu znalazł dla siebie stabilne schronienie, kolegów, z którymi zaczęły go łączyć te same poglądy i zainteresowania. Innymi słowy, poczuł, że nadaje swemu życiu sens. Został oficjalnym członkiem gangu i od tej pory nie musiał martwić się o pożywienie i dach nad głową.

tatuaże neonazistów

Tatuowanie jako forma zastraszania innych

Widnerowi przyszło wychowywać się w niezbyt ciekawej części miasta, gdzie zdecydowaną większością była ludność pochodzenia meksykańskiego. On oraz inni biali nie mieli łatwego życia w tej okolicy. Byli bici i poniżani przez Meksykanów. Chęć obrony i postawienia się swoim oprawcom była jednym z kół napędowych, które wtrąciły go prosto w świat neonazistowskich zasad. Gdy miał 19 lat imponowało mu to, że tatuaże, które widniały na jego skórze, wzbudzały strach w przechodniach. W końcu to jego zaczęli się bać, a nie na odwrót. Twierdził, że w tamtym czasie jego myśli nie były przepełnione rasistowską mową nienawiści. Nienawidził za to sam siebie, borykając się z wieloma problemami, prowadził do autodestrukcji. Przyznał, że takiemu młodemu człowiekowi łatwo jest wmówić, że za jego nieszczęściem nie stoi on sam, tylko ktoś inny. Pod wpływem poglądów głoszonych przez jego kolegów skinheadów, przekonał się, że wszystkiemu winni są Żydzi i pozostałe mniejszości.

Pierwsze tatuaże na jego ciele pojawiły się już w wieku 14-15 lat. Dzięki nim miał wyglądać na twardego gościa, z którym lepiej nie zadzierać. W kolejnych latach pojawiły się inne nazistowskie symbole w tym swastyki. Miał wtedy około 16-17 lat i nie wiedział nawet zbytnio, co tak naprawdę się za nimi kryje. Ich zadaniem było szokować i powodować lęk u rówieśników. Spełniały swoje przeznaczenie, ale oprócz tego były jeszcze częstym powodem do bójek. Powoli zaczął zgłębiać całą politykę, która się z tym wiązała, pogłębiając tym samym swoją fascynację.

Nleżał do neonazistowskiej organizacji o nazwie Outlaw Hammerskins, lecz gdy została rozbita, postanowił z innymi członkami stworzyć coś większego i poważniejszego. Nowy gang został ochrzczony mianem Vinladers Social Club i całkiem szybko zdominował różne miasta w stanie Indiana. To Widner był odpowiedzialny za organizowanie nowych grup i rekrutację członków. Przez 16 lat swojej przestępczej kariery jako skinhead należał także do ugrupowania o nazwie Blood and Honour, lecz w filmie ten wątek został pominięty. Został ukazany jako wierny tylko jednemu gangowi. Bryon nie prowadził życia uczciwego obywatela i trudnił się wieloma nielegalnymi zajęciami. Wraz z kolegami z gangu dopuszczał się wielu przejawów przemocy wobec niewinnych ludzi, często na tle rasowym. Handlował narkotykami, ściągał haracze, kradł i był zamieszany również w morderstwo. Dodatkowo prowadził wrogie działania wobec innych organizacji przestępczych w celu zwiększania swoich wpływów.

zakochany neonazista

Bezradność i depresja, z której wyszedł dzięki ukochanej

W pewnym momencie wpadł w ciężką depresję, która pchnęła go w kierunku alkoholu. Podobno w najtrudniejszych dla siebie dniach potrafił wypić 30 puszek piwa dziennie, niekiedy wspomagając się jeszcze butelką whiskey. Zaczęły go męczyć wyrzuty sumienia i nie widział dla siebie wyjścia z tego środowiska i zmiany na lepsze. Wśród neonazistów okazywanie uczuć jest niezwykle rzadkie, dlatego też nie miał z kim porozmawiać o swoich problemach, wiedział, że gdyby się z nimi zdradził, zostałby uznany za słabego, co prawdopodobnie skończyłoby się dla niego kulką w głowę.

W życiu wielu przestępców ogromną rolę potrafiły odegrać kochające kobiety i nie inaczej było w tym przypadku. Julia to imię dziewczyny, z którą zaczął się spotykać. Narodziło się między nimi prawdziwe uczucie, dzięki czemu w końcu miał kogoś, z kim mógł otwarcie porozmawiać o swych wewnętrznych rozterkach i chęci wyrwania się z tego destrukcyjnego środowiska, pełnego nienawiści, która od jakiegoś czasu zżerała go od środka. To ona skontaktowała się z antyrasistowskim działaczem z Finadelfii, Darylem Lamontem Jenkinsem, który stał za inicjatywą One People’s Project. To między innymi on pomógł Bryonowi skończyć z przestępczym życiem.

tatuaże neonazisty

Zmiana światopoglądu i chęć usunięcia wszystkich tatuaży

W filmie rola Daryla jest większa niż w rzeczywistości, ponieważ nie tylko on wyciągnął pomocną dłoń do skruszonego gangstera. Dużo dobrego przyniósł jeszcze były skinhead T.J. Leyden, który nakierował go na miejsce, w którym pomogli mu ze znalezieniem pieniędzy na usunięcie niechcianych tatuaży. Była to dla niego niezwykle ważna wiadomość bowiem wcześniej chciał pozbyć się tatuaży z twarzy przy pomocy kwasu. Byron przyznaje, że ból, jaki przeżył przy ich laserowym usuwaniu, był przerażający i ciężki do opisania. Zniósł go jednak z pokorą, tłumacząc sobie, że jest to forma pokuty za złe rzeczy, jakich dopuścił się w przeszłości. Aby całkowicie pozbyć się wszystkich tatuaży, potrzeba było półtora roku, w którego trakcie przeprowadzono 24 zabiegi.

Przez 16 lat swojej przeprawy przez świat neonazistów, lądował parę razy w więzieniu. Część jego tatuaży została wykonana właśnie za kratami. Co ciekawe za mury zakładu karnego trafiał najczęściej za bójki z innymi neonazistami z rywalizujących ze sobą gangów. Mogłoby wydawać się, że pobicia będą dotyczyć czarnoskórych lub innych mniejszości, lecz gniew, który go trapił i z którym nie potrafił sobie poradzić, był rozładowywany nawet na swoich „braciach”.

Bryon potrzebował dekady, aby zrozumieć nieprawidłowości w swoim dotychczasowym myśleniu o tym, że biała rasa powinna rządzić całym światem. Zorientował się, że biali, z którymi się zadaje ci, którzy mieli być tą elitą i rasą panów to w rzeczywistości banda niezrównoważonych i niebezpiecznych osobników, którym daleko jest od bycia wybrańcami. Zauważył, że wcale nie są lepsi od innych ludzi, a wręcz zachowują się w o wiele gorszy sposób. Zdał sobie sprawę z tego, że jedyne co osiągnął w życiu to ciało pokryte bliznami i brzydkimi tatuażami oraz zniszczony organizm od alkoholu i używek. Nie widząc sensu w otaczającej go rzeczywistości, chciał zapić się na śmierć. Dopiero poznanie Julii odmieniło ten stan rzeczy i wróciła mu chęć do życia, to ta znajomość dała mu pozytywnego kopa. Ułożył sobie życie na nowo, co było możliwe dzięki zlikwidowaniu tatuaży. W głównej mierze chodziło o te na twarzy, które wzbudzały lęk w zwykłych przechodniach. Gdy ich zabrakło, mógł zostawić problematyczną przeszłość za sobą i w końcu zacząć żyć pełnią życia z żoną i dziećmi. Jeszcze przez długi czas nie mógł definitywnie zerwać ze swoją przeszłością, ponieważ stale do niego wydzwaniano i grożono śmiercią jemu oraz jego rodzinie. Pokazał jednak swoją nieugiętość i nie wrócił na drogę przestępczości, odmieniając raz na zawsze swoje życie.

aktor skinhead

Film "Skin", który warto obejrzeć

W filmie starano się wiernie odwzorować wydarzenia, które miały miejsce w życiu Bryona Widnera. Wiadomo, że parę sytuacji zostało przekręconych, tak aby mógł on lepiej wybrzmieć, lecz można zgodzić się z tym, że życie skruszonego skinheada po prostu idealnie nadawało się na ekrany kin. Scenariusz spełnił swoją rolę i mi film oglądało się dobrze. Dzięki niemu usłyszałem w ogóle o historii takiego człowieka. Jego przemiana zasługuje na uznanie, bo może być motorem dla innych do zmiany swego dotychczasowego życia, z którego nie jesteśmy do końca zadowoleni. Film nosi tytuł "Skin" i warto zwrócić na niego uwagę. Zwłaszcza że tatuaże głównego bohatera zostały wiernie odwzorowane i przypominają praktycznie 1:1 to, co faktycznie miał w tamtych czasach na swojej skórze Widner.

O autorze
macur14

macur14

Tatuaże to moja pasja, którą pielęgnuję każdego dnia. W tym temacie siedzę już od paru dobrych lat i ciągle czuję głód zdobywania nowej wiedzy, którą później z chęcią dzielę się z innymi. Najlepszym przykładem będzie tutaj niniejszy blog, którego mam przyjemność prowadzić i forum, którego jestem moderatorem. W licznych postach i komentarzach na Dziarowni służę pomocą i odpowiadam na pytania związane ze sztuką tatuażu.

Na co dzień natomiast jestem copywritterem, a w swoich tekstach poruszam rozmaite tematy. Stale rozwijam się pod tym kątem, zaliczając kolejne szkolenia, aby warsztat moich umiejętności mógł się poszerzać. Jeśli podoba ci się sposób, w jaki piszę, odezwij się do mnie, to nawiążemy współpracę.

Współpraca: [email protected]

Dodano: 25.07.2020